Home
puszczyk
20 January 2009 @ 04:50 pm
Po urozmaiconym tygodniu, kiedy mam chwilę wolnego, czas na podsumowanie tego co muszę napisać. Przede wszystkim obiecane Towarzyszce Merrik:
• Obrady komisji ds. Syndromu Uchiha i ilości zużytych żyletek
Odbędą się także obrady innych komisji, a mianowicie:
• Obrady komisji ds. genialności geniuszy i bezradności fanów wobec pasiastych kapeluszy
oraz
• Obrady komisji ds. otp i umiejscowienia w kanonie pomimo natrętnych pszczół (Yoruichi-san przeprasza za zalane mlekiem strony)
Jeżeli ktoś chce zgłosić projekt kolejnych obrad, proszę zostawić formularz na biurku i nie przewrócić się na porozkładanych po podłodze papierach Urahary. (tak, zdaję sobie sprawę, że nie widać parkietu...)

Otwieram także requesty bo MUSZĘ mieć mobilizację do pisania ficów :)
Uprzedzam, że moja znajomość kanonu jest konieczna.
Jestem w stanie napisać crack i pwp. Naprawdę. XD Ale Crack-PWP już nie... A także w Bleachu nie piszę paringów ze zmaterializowanym formą zanpakutō, typu Ichigo/Zangetsu, Kisuke/Benihime. (oprócz Chad/lewa ręka. To kanon. XD)

1. [info]cynamonka - fandom: Bleach - paring: IchiRuki
2. [info]ori - fandom: Bleach - temat: Isshin jako kapitan (rumakujemy, skarbie! :D)
3. [info]merrik - fandom: Bleach - temat: Byakuya, Renji i ich stosunki. Urahara jako element crackogenny. Furia, wkurw, chłód i cały ich arsenał.
4. [info]syczek - fandom: Muminki - postać: Mała Mi
5. [info]red_fingers - fandom: Twilight - o czym: pobyt Edwarda na Alasce? Chodzi mi głównie o Tanję i jej siostry. :D
 
 
puszczyk
19 January 2009 @ 07:50 pm
Meme  
Od Ori

Skomentuj, jeśli chcesz się dowiedzieć:
1. Dlaczego Cię zafriendowałam.
2. Z jakim fandomem/kolorem/piosenką, etc. najbardziej mi się kojarzysz.
3. Jednej rzeczy, którą szczególnie w Tobie lubię.
4. Jakie wspomnienie o Tobie najbardziej mi utkwiło w pamięci.
5. O co zawsze chciałam Cię zapytać.
6. Którą Twoją ikonkę najbardziej lubię.
7. A na koniec zamieść to u siebie :)
Tags:
 
 
puszczyk
19 January 2009 @ 12:48 pm
ep.206
February 10, 2009
"The Past Chapter Begins! The Truth from 110 Years Ago"
"Kako hen kaishi! 110 nen mae no shinjitsu" (過去編開始!110年前の真実)


I'm a happy person. ^^
*nie może się doczekać*

i chyba pierwszy raz w życiu nie miałabym nic przeciwko małym wstawkom fillerowym. W przypadku Bleacha wstawki - w przeciwieństwie do całych arc-ów - były całkiem całkiem. Im więcej Urahary, Yoruichi, Shinjiego i reszty bandy, tym lepiej. XD
Byleby nie przesadzili z fantazją, albo to chociaż skonsultowali z Kubo...
Tags:
 
 
puszczyk
31 December 2008 @ 03:20 pm
 
 
puszczyk
31 December 2008 @ 12:48 pm
ukradniete od Ori i Merr

1. Pusz jest...
2. Pusz kojarzy mi się...
3. Czasami Pusz...
4. Jeśli miałabym spędzić dzień z Pusz, to byśmy...
5. Jedna negatywna rzecz w Pusz to...
6. Jedna pozytywna rzecz w Pusz to...
7. Bez Pusz świat byłby...
8. Pewnego dnia Pusz...
9. Pusz kocha...
10. Przeklej to na swój LJ, niech ludzie pokażą jak bardzo cię kochają/nie kochają.

:)
Tags:
 
 
puszczyk
29 December 2008 @ 11:54 am
Prawie rok ciszy. trzeba to zmienić...
Pisane dawno, ale jeszcze na adrenalinie. Odczucia własne po ochłonięciu, też się pojawią.

Na samym początku muszę powiedzieć, że nigdy, przenigdy bym nie pomyślała że zacznę oglądać serial wojenny (oprócz MASHa, ale to się nie liczy...), a już zwłaszcza opowiadający o wojnie w Iraku. PRZENIGDY.
Ale stało się!
I muszę przyznać - nie dość, że obejrzałam tę 7 odcinkową mini - serię o marines, to dwa dni spędziłam z nosem praktycznie przyklejonym do ekranu monitora. Kiedy musiałam odejść od komputera, czułam się, jak na głodzie narkotycznym.
Dawno serial nie zrobił na mnie takiego wrażenia, i nie mówię tu o typowym fanorgaźmie rodzaju nowy!spn, bo fanserwisu tu nie uraczysz. To jest po prostu COŚ, pisane bezwstydnym capslockiem.
Proszę państwa: Generation Kill.
Tegoroczna produkcja HBO to nic innego, jak realistyczna, ukazana z mięsem opowieść o pierwszych dniach wojny w Iraku. Historia z punktu widzenia oddziału marines przedstawia ich codzienne zmagania zarówno z wrogiem, jak i z własnym dowództwem (!). Akcja rozwija się niespiesznie, ukazując codzienne trudności jakie napotykają żołnierze. Nie uraczymy tutaj hollywoodzkiej bajeczki z patetyczną przystawką i banałem w tle. Nie ma też nieustającej walki i strzelaniny jak to często widzimy na ekranach. Generation Kill bliżej do Paragrafu 22 Josefa Hallera, niż wzniosłych scen klepanych w innych obrazach wojennych made in USA. Absurd amerykańskiej piechoty morskiej (chociaż zapewne każdego wojska) możemy uraczyć już w pierwszym odcinku. Potem jest tylko lepiej...
Najbardziej jednak rusza człowieka świadomość, że obraz ten powstał na podstawie książki, napisanej przez Evana Wrighta - dziennikarza Rolling Stones, który towarzyszył plutonowi przez 2 miesiące. Bohaterowie, wizja wojny i totalny rozgardiasz to nic innego, jak - pokazane bez upiększeń - fakty. Oczywiście w oprawie fabularnej, ale mimo wszystko...
Świetnie zagrane postaci ukazują wachlarz osobowości (i osobliwości) jakie przewijają się przez elitarną grupę marines. Obraz ten bulwersuje, a niekiedy wręcz odrzuca. Ale jest żywy.
Żołnierze ćpają, masturbują się (dużą popularnością cieszy się zdjęcie dziewczyny reportera), klną, wyzywają, świntuszą, lżą kompanów pochodzenia nieamerykańskiego, nagrywają filmy trupów leżących na poboczach (bo CNN zapłaci za to kupę szmalu), no i przede wszystkim marzą, by znaleźć się w końcu w centrum akcji. Wytrenowani do zabijania, nudzą się, gdy dowództwo odsuwa ich od głównych walk i tylko wypatrują okazji by sobie postrzelać. Zwierzęce zachowanie niektórych marines szokuje. Na szczęście są też normalne osobniki... Dwie postaci, które zdają się najbliższe normalności to porucznik Nathaniel Flick oraz Brad 'Iceman' Colbert, który osobiście jest moją ukochaną postacią (i to wcale nie dlatego że gra go Alexander S. naprawdę!) Są oni przeciwwagą dla takich psycholi, jak chociażby Trombley. Są też oczywiście inni, nie będący takimi skrajnościami, lecz po prostu ludźmi z krwi i kości. Czasem trochę bardziej popapranymi, czasem trochę mniej - rzuconymi w sam środek cyklonu.
o tym jest właśnie ten serial. Przez większość czasu jesteśmy w samym centrum, gdzie panuje względna cisza, jednak w każdej chwili cyklon, może się przesunąć kawałek w bok i znajdujemy się już pośrodku niewyobrażalnej wichury. Chaotycznej, nieprzewidywalnej i absolutnie bezsensownej.



i jeszcze coś na doczepkę:
Coś co mnie uderzyło, to bezpośredniość w wypowiedzi. I nie, nie mówię o potoku przekleństw, czy rasistowskich tekstów. Mówię raczej o braku bezosobowego przeciwnika, jak to zazwyczaj jest pokazywane na ekranie. 'Namierz cel', 'Zlikwiduj wroga'. To nie tutaj. Tutaj jest:
'Rozpierdolmy kilku irakijskich skurwysynów!'
A kiedy sierżant Sixta drze się przed całym batalionem wyprężonym na baczność: 'Zabij' na trzy! Raz! Dwa! Trzy!
Batalion jednym gromkim rykiem odpowiada:
'ZABIJ!'

i cytaty:
Nate Flick: Oto dziennikarz, który będzie z nami. Jest z "Rolling Stone", więc delikatnie.
Żołnierz: Rolling Stones?
Christeson: Ja pierdolę dają nam jebanego miłośnika pokoju.
Brad Colbert: Christeson, pokaż magazynowi Rolling Stone, gdzie ma srać.
Żołnierz: Napiszesz, jacy to z nas zabójcy dzieci i gwałciciele? Opiszesz wszystkim czytelnikom "Rolling Stone", jak to kurwa jest być na wojnie?
Ray: Najzagorzalsi czytelnicy "Rolling Stone" tak naprawdę wiedzą tylko, jak to jest mieć chuja w dupie.
Evans: Mogło być gorzej. Kiedyś pisałem dla "Hustlera".
Żołnierz: Pisałeś dla "Hustlera"?
Ray:*podbiega* CO pisałeś do "Hustlera"?
Evans: Recenzje pornosów, gorące listy, "polowanie na pekate jeże"
Ray: Pisałeś "polowania"?!
Żołnierz: *bierze od niego plecak* Proszę tędy, panie reporterze.

Evans: Baterie AAA, tabaka Skoal i Copenhagen, chusteczki do podcierania, pringelsy w tubkach o różnych smakach i... pieluchy dla dorosłych. Zgodnie z zamówieniem. Dlaczego potrzebujecie mnie, żeby to zdobyć?
Brad: Nieskończona mądrość tego kto prowadzi sklepy wojskowe (PX) sprawiła, że nie sprzedają tego w dużych ilościach wojskowym. Dla cywili jak ty, żadnych limitów nie ma.
Evans: Dlaczego tak jest?
Ray: Żebyśmy byli wkurzeni. Gdyby marines dostawali to czego potrzebują, bylibyśmy szczęśliwi i niegotowi na zabijanie ludzi. Widzisz oddziały marines są jak pitbull Ameryki. Biją nas, źle traktują, a raz na jakiś czas wypuszczają, byśmy kogoś zaatakowali.
Evans: O co chodzi z tymi bateriami?
Brad: Potrzebne są do naszych pec-dwa i N.V.G. - do widzenia w ciemności. Batalion nie wziął wystarczająco baterii, musimy je racjonować.
Ray: Batalion nie wziął wystarczająco niczego, tak przy okazji. Nie mają nawet pierdolonych map.
Brad: Armia idzie na wojnę, to biorą wszystko. Ale marines... musimy sobie załatwić.
Ray: Nie ma map, nie ma baterii. Próbujemy sprowadzić to gówno pocztą, ale nic nigdy nie przychodzi. Ja pierdolę, Colbert próbował zamówić osłonę wieżyczki kurierem, już nie ważne, czy będzie na czas...

Brad: Kamuflaż leśny? Zapomnieli, że najeżdżamy pierdolony pustynny kraj?

*cały batalion stoi w humvee i czeka*
Trombley: sierżancie, daleko jeszcze?
*po chwili*
Trombley: Czemu, to kurwa, tak długo trwa. Czekamy już cztery cholerne godziny.
Brad *do Evansa*: Wiedz, że nadal czekamy na batalionowego tłumacza.
Evans: ...to znaczy, że najeżdżacie Irak z tylko jednym tłumaczem?

Tłumacz w oddali: Stary to totalnie do dupy!
Żołnierz: Sir, nie możemy dłużej opóźniać.
Tłumacz: Nie wierzą, że wyruszam bez mojego szajsu. Trawa pierwszej klasy! Najlepsza w zatoce!
Żołnierz: To godne pożałowania, sir.

Brad: *śpiewnie* Obudź się, Trombley. Przegapisz inwazję...


edit:
jeśli ktoś chce, to jestem w gotowości by nagrać i przesłać ;)
 
 
puszczyk
29 December 2007 @ 01:15 am
Title: Cena
Fandom: Bleach
Paring: Urahara (pov), Yoruichi (wspomniana)
Theme: 16. the biggest price
Prompt: z Fikatonu Zimowego, którego nie pisałam
To create, something of equal value must be lost.
(Aby coś stworzyć, musimy poświęcić coś innego o takiej samej wartości.)

Cena )
 
 
puszczyk
09 December 2007 @ 09:29 pm


My pirate name is:


Mad Bess Kidd



Every pirate is a little bit crazy. You, though, are more than just a little bit. Even though you're not always the traditional swaggering gallant, your steadiness and planning make you a fine, reliable pirate. Arr!

Get your own pirate name from piratequiz.com.
part of the fidius.org network
Tags: ,
 
 
puszczyk
06 December 2007 @ 09:58 pm
W pracowni stoi trup. A tak właściwie nie trup, tylko kościotrup. Ma na imię Grażka i jest kobietą. Przynajmniej tak twierdzi Marek znawca ludzkiej ( i nie tylko) anatomii jak to my artyści mamy w zwyczaju.
Aktualnie nasza nowa towarzyszka stoi w kącie pokoju nakryta plastikowym workiem. Spod worka wystają tylko kościste kostki, czaszka u stóp i żuchwa leżąca na taborecie. Dolną część zasłoniliśmy kartonem i całość wygląda jak Ciało. Nie jestem pewna czy osiągnęliśmy zamierzony efekt, bo nie wiem co wolałby zobaczyć właściciel mieszkania (aka: wynajmowanej pracowni). Wyniesiony cichaczem z ASP szkielet ludzki czy Ciało-w-worku.
Sama pracownia bardzo przyjemna zwłaszcza szkaradny sufit i obrzydliwe tapety, ale liczy się nastrój. :)
 
 
puszczyk
17 November 2007 @ 12:07 am
Ciężkie jest życie bez tabletu. Oj, ciężkie. Ale to mnie nie powstrzymuje XD
Wymęczyłam dzisiaj Ernesta van Haage w Photoshopie. Jakieś 4 godzin pracy myszką XP
Jestem całkiem zadowolona z tego jak mi wyszło :)

OUT!

Jeszcze nigdy nie widziała go w takim stanie.
Był blady jak upiór, cały się trząsł, a oczy świeciły mu dziwnym blaskiem.
– Wyjść – wycedził przez zaciśnięte zęby. Głos drżał mu niebezpiecznie od powstrzymywanego gniewu.
Dywizja spojrzała po sobie niepewnie. Jeden z niższych rangę oficerów wysunął się nieco do przodu.
– Panie van Haage, nie sadzę by...
– PRECZ!!! – wrzasnął Ernest, a cały oddział do zadań specjalnych, jak jeden mąż cofnął się się do tyłu. W trzy sekundy w sali nie było nikogo.
A van Haage odwrócił się w jej stronę.

nienapisane jeszcze "Szmery i Szepty"
 
 
puszczyk
31 October 2007 @ 03:01 pm
*notka niekonstruktywna*
$%#@$ #$%#%$#%$ @# %$$#@ #@$%#$@@$@#@# !!!
*/koniec notki*



Denerwuje mnie stosunek polskiego fandomu do drabbli.

Pierwsze Primo skąd się wziął ten wysyp drabbli? To że tekst może być krótki nie oznacza, że prosty. Ba! ja bym nawet powiedziała, że jest to jedna z trudniejszych sztuk, bo taki drablik musi coś w sobie zawierać. Jakieś przesłanie, myśl przewodnią. Jak widzę debiutanta z drabblem, to już nawet mi się wyć nie chce. Takie posunięcie to zazwyczaj samobój kończący się tragicznie.

Drugie Primo to wszędobylska, nieprzewidywalna, niesamowita, absolutnie zaskakująca, wbijające w fotel pointa przy której nawet płaczące noworodki milkną. Jak jej nie ma to to nie jest drabble. No bo przecież to nie drabble! Drabble tak nie wygląda, Towarzyszu! Drabble musi mieć pointę, Towarzyszu! Kiedy czytamy drabbla powinniśmy paść plackiem na pysk i wołać: łaaa! co za nieprzewidywalna pointa! nigdy bym się tego nie domyślił! jestem absolutnie zaskoczony!
Czy naprawdę aby uznać drabbla za drabbla najpierw musimy dostać deską w mordę, aby tę deskę zobaczyć? Najwyraźniej tak, bo z tych wszystkich tekścików jakie czytałam ostatnio, te które nie miały mocno zaznaczonej pointy, niby muchy rozpaćkanej na środku kartki, budziły ogromne kontrowersje. Że to nie drabble. A co kurwa? Bakłażan!? Chędożona wiewiórka?!!
ludzie ja nie mogę...

Trzecie Primo tyczy się poniekąd także pointy, ale takiej specjalnej. Tej z serii: Bohater Robi Co Innego Niż Wszyscy Myślą Że Robi. Już mi się rzygać chcę,jak widzę tego rodzaju teksty. Są one tak nieprzewidywalne w swej nieprzewidywalności, że aż oczywiste.
Przypominają mi mało śmieszny żart klauna, ten z tortem i bitą śmietaną.
Gdzie się podziała subtelność, łagodność? Gdzie jest wyrafinowany humor. Może być nawet mocna struna, może. Ale nie po twarzy!!!
To było dobre za pierwszym razem. Zabawne za drugim, trzecim, piątym. Ale siedemdziesiątym szóstym!?

Czwarte Primo to głośne i bezproduktywne kłótnie na temat ile drabble powinien mieć słów. Równe sto? Dwieście? Obojętnie?
A kogo obchodzi, do cholery, ile tekst ma słów, jeśli jest dobry! Jak jest równa setka to miło. Jak nie, to i tak miło. Tyle.
Drabble to po prostu krótki utwór literacki, który ma sens. Przynajmniej dla mnie.

Piąte I Ostatnie Primo to taka moja refleksja. Że często nasz fandom ma w zwyczaju zapożyczać wiele od angielskiego, co nie zawsze jest takie świetne. A kiedy jest tam coś dobrego, to za cholerę nie przyjmujemy tego do wiadomości. Oni nie mają takich problemów. Dla nich drabble nie musi mieć nawet pointy! U nich to ładny krótki obrazek, przedstawiający jakąś sytuację.

I o co my się kłócimy...?
 
 
puszczyk
29 October 2007 @ 05:05 pm
Title: A way to define
Fandom: Bleach
Paring: Urahara, Yoruichi
Theme: 37. rumors
Words: drabble (równe 100! O_o)

A way to define )
 
 
puszczyk
27 October 2007 @ 10:05 pm
me?  
What Pusz Means

P is for Perfect

U is for Unique

S is for Strong

Z is for Zappy



i zlepek informacji z moich wariacji nickowych (Puszczyk, Pusz, Puszek Okruszek)

Masz dusze artysty (muzyka, grafika itp.)
Umiesz wyrażać swoją opinie, co czesto wprowadza Cię w tarapaty
Jesteś osobą silną psychicznie, odporną na wpływy innych
Nie zawsze mówisz innym prawdę
Masz skłonność do załamania psychicznego
Czujesz się nie spełniony w życiu - ciągle czegoś Ci brakuje
Przepełnia Cie pycha
Mając taki nick jesteś troche dziwny :D

ostatnie mnie rozwaliło XD
Tags:
 
 
puszczyk
26 October 2007 @ 01:38 pm
1. the way of be 2. gambler 3. will-o-the wisp 4. captain
5. shadow 6. end 7. relationship 8. i watch your back as you walk away
9. rain 10. begin 11. together 12. alone
13. winter 14. drunk 15. comfort 16. the biggest price
17. genius 18. idyll's end 19. green 20. look over here
21. roof/top of the world 22. partners in crime 23. cup 24. not
25. bee 26. milk 27. others 28. doors
29. first time 30. kiss 31. body language 32. oxygen
33. Soooo not funny! 34. choreography 35. "Silly isn't it?" 36. broken glass
37. rumors 38. Hide-and-Seek 39. never 40. edge of the world
 
 
puszczyk
26 October 2007 @ 01:22 pm
Wymyśliłam sobie motywacje do pisania :)
Nie żebym jakoś mocno potrzebowała kopa, po prostu mam taką ochotę. Już od dawna podobały mi się tak zwane "tabelki" (w 30_kisses na przykład) tyle, że większość jest po angielsku i trzeba należeć do konkretnej community.
Nie czuję się na siłach żeby pisać taką ilość po angielsku! *_*
I do tego z ograniczeniem czasowym.
Zrobiłam więc własną tabelkę, poskładaną z propozycji przyjaciół. W temacie zbytnio nie byli, ale pomysły na prompty podali i tak się ukształtował efekt końcowy.

Doszłam też do wniosku, że nie muszą to być tylko teksty, ale i rysunki, albo teksty z rysunkami. Whatever! Byle coś robić. XD
Fandom mało znany, ale nie mogłabym pisać o nikim innym. Czyli cały projekt związany jest z Uraharą Kisuke i Shihouin Yoruichi.
Ow yeah! Bleach rule!
Będzie zabawnie. XD
 
 
puszczyk
15 October 2007 @ 12:13 am
Heh. Fajnie jest czasem poprzeglądać stare, zakurzone tematy na forum. Czego to się człowiek sam o sobie nie dowie. Kurczę... chyba muszę znowu zacząć się udzielać, bo kurde zaprzestałam bo cośtam i tak już zostało.
Trzeba to zmienić!
(i wciągnąć niejaką Domino W. niah niah niah ;) )

i moja "perełka" którą znalazłam w temacie o wampirach.

Białe zęby, długie kły
Wyczuwają go zwierzęta
Przyjdzie jako opar mgły
Strzeżcie dzisiaj się dziewczęta.

Ciemną nocą się przesuwa
Za kapelusz niebo ma
O tej porze nikt nie czuwa
A On w swej wędrówce trwa.

było się tym psycholem XD

aktualne wydarzenia:
kocham Uraharę ^^
Tags:
 
 
puszczyk
14 October 2007 @ 10:20 pm
Dawno nie pisałam. Dawno się nie bawiłam słowem, ale kiedy mnie już wzięło to na dobre. Nigdy nie pisałam niczego w takim stylu i jest to pewnego rodzaju eksperyment językowy z mojej strony. Zobaczymy jak mi wyszedł.
Oczywiście mogłabym tłumaczyć o co w samym tekście chodzi, ale doszłam do wniosku, że to bez sensu. Niech każdy interpretuje wedle woli. :)
No a za Nich przepraszam. Kiedyś gdzieś powiedziałam że nie będzie squeli. Sądzę jednak że ten tekst zbyt się różni by nazwać go squelem. To jest po prostu inne ujęcie tematu XD
wiem... porypane rozumowanie XD


Klepsydra )
 
 
puszczyk
30 September 2007 @ 02:36 pm

Puszczyk
"Keep up the fight or lose the right"
'What is your personal life motto?' at QuizGalaxy.com



Hell yeah!
 
 
puszczyk
24 September 2007 @ 07:17 pm
Obejrzałam najnowszy odcinek Prison Breaka.
WHOOOA DUDE!
Pomimo naciąganej akcji - no bo ile można uciekać z więzienia, uciekać na wolności, być wolnym, a potem znowu uciekać z więzienia tyle że gorszego? - podoba mi się! Szkoda że zupełnie nie pamiętam co się działo z Sarą pod sam koniec II serii. Bo teraz w pierwszym momencie było takie: wtf! nie wiemy gdzie jest Sara?. Ogólnie chyba pozapominało się trochę wątków. XD
I zaczynam lubić Mahone.
Bellic jest straszny. Lincoln jest wolny. LJ na muszce. T-Bag na miejscu. A Michael w samym środku Sony. :)

Z innych seriali czekam na:
Supernatural - nowy sezon
Heroes - nowy sezon
Lost - nowy sezon
Avatar: the last Airbander - nowy sezon
Dexter - 2
BattleStar Galactic - sezon 1, 2, 3


i jak ja mam zdać maturę? XD
 
 
puszczyk
13 September 2007 @ 07:24 pm
Rekomendacje. Wiem, lamerskie rozwiązania po miesiącu ciszy, ale mam zbyt wiele do napisania i to mnie tak zniechęca, że pewnie i tak nic nie napiszę XD Kocham moją popapraną łopatologię.

Witch Hunter Robin
The Burning Time - Fanfic z tak rozbudowaną fabułą, żywymi postaciami, mitologią, akcją, romansem i och ach! Pozycja obowiązkowa dla każdego fana whr. Absolutnie rewelacyjne!
Teraz... ja chę squela anime na podstawie tego ff!

Bleach
Running_Away - Kisuke/Yoruichi. Jeden z lepszych ff jakie czytałam ze sceną erotyczną. A tak właściwie to składający się z samych dwóch scen erotycznych. Świetne zwłaszcza, że ma sens logiczny i podłoże z fabułą! XD
Naptime - Kolejny ff z Yoruichi i Kisuke w rolach głównych. Krótki, rozkoszny, fluffowaty.
Him - ładnie pokazane relacje z punktu widzenia Soifon pomiędzy Uraharą a Yoruichi.
No need for anger - Gin/Rangiku. Wbijający w fotel. Światnie pokazane relacje między tą dwójką już po SS Arc. Angst, ale jaki!
Ururu Has a What - Crack. Totalny. Mainly Urahara's store. :D

Harry Potter
http://pumpkin-fics.livejournal.com/7162.html#cutid1 - Sirius/Lily. Znowu jeden z lepszych, biorąc pod uwagę fakt, że w większości fanficków z tą parą; Sirius to idiota, który zdradza najlepszego kumpla, a Lily to zdzira. Tu tak nie jest! Ładne.

to be continued...