W pracowni stoi trup. A tak właściwie nie trup, tylko kościotrup. Ma na imię Grażka i jest kobietą. Przynajmniej tak twierdzi Marek znawca ludzkiej ( i nie tylko) anatomii jak to my artyści mamy w zwyczaju.
Aktualnie nasza nowa towarzyszka stoi w kącie pokoju nakryta plastikowym workiem. Spod worka wystają tylko kościste kostki, czaszka u stóp i żuchwa leżąca na taborecie. Dolną część zasłoniliśmy kartonem i całość wygląda jak Ciało. Nie jestem pewna czy osiągnęliśmy zamierzony efekt, bo nie wiem co wolałby zobaczyć właściciel mieszkania (aka: wynajmowanej pracowni). Wyniesiony cichaczem z ASP szkielet ludzki czy Ciało-w-worku.
Sama pracownia bardzo przyjemna zwłaszcza szkaradny sufit i obrzydliwe tapety, ale liczy się nastrój. :)
Aktualnie nasza nowa towarzyszka stoi w kącie pokoju nakryta plastikowym workiem. Spod worka wystają tylko kościste kostki, czaszka u stóp i żuchwa leżąca na taborecie. Dolną część zasłoniliśmy kartonem i całość wygląda jak Ciało. Nie jestem pewna czy osiągnęliśmy zamierzony efekt, bo nie wiem co wolałby zobaczyć właściciel mieszkania (aka: wynajmowanej pracowni). Wyniesiony cichaczem z ASP szkielet ludzki czy Ciało-w-worku.
Sama pracownia bardzo przyjemna zwłaszcza szkaradny sufit i obrzydliwe tapety, ale liczy się nastrój. :)
1 comment | Leave a comment
