<?xml version='1.0' encoding='utf-8' ?>
<!--  If you are running a bot please visit this policy page outlining rules you must respect. http://www.livejournal.com/bots/  -->
<rss version='2.0' xmlns:lj='http://www.livejournal.org/rss/lj/1.0/' xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' xmlns:atom10='http://www.w3.org/2005/Atom'>
<channel>
  <title>charm the wolves with the eyes of a gambler</title>
  <link>http://puszczyk.livejournal.com/</link>
  <description>charm the wolves with the eyes of a gambler - LiveJournal.com</description>
  <lastBuildDate>Tue, 20 Jan 2009 15:54:23 GMT</lastBuildDate>
  <generator>LiveJournal / LiveJournal.com</generator>
  <lj:journal>puszczyk</lj:journal>
  <lj:journalid>11276939</lj:journalid>
  <lj:journaltype>personal</lj:journaltype>
  <atom10:link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/' />
  <image>
    <url>http://l-userpic.livejournal.com/59941300/11276939</url>
    <title>charm the wolves with the eyes of a gambler</title>
    <link>http://puszczyk.livejournal.com/</link>
    <width>100</width>
    <height>100</height>
  </image>

<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://puszczyk.livejournal.com/15203.html</guid>
  <pubDate>Tue, 20 Jan 2009 15:54:23 GMT</pubDate>
  <title>Obrady komisji</title>
  <link>http://puszczyk.livejournal.com/15203.html</link>
  <description>Po urozmaiconym tygodniu, kiedy mam chwilę wolnego, czas na podsumowanie tego co muszę napisać. Przede wszystkim obiecane Towarzyszce Merrik:&lt;br /&gt;• Obrady komisji ds. Syndromu Uchiha i ilości zużytych żyletek&lt;br /&gt;Odbędą się także obrady innych komisji, a mianowicie:&lt;br /&gt;• Obrady komisji ds. genialności geniuszy i bezradności fanów wobec pasiastych kapeluszy&lt;br /&gt;oraz&lt;br /&gt;• Obrady komisji ds. otp i umiejscowienia w kanonie pomimo natrętnych pszczół  (Yoruichi-san przeprasza za zalane mlekiem strony)&lt;br /&gt;Jeżeli ktoś chce zgłosić projekt kolejnych obrad, proszę zostawić formularz na biurku i nie przewrócić się na porozkładanych po podłodze papierach Urahary. (tak, zdaję sobie sprawę, że nie widać parkietu...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otwieram także requesty bo MUSZĘ mieć mobilizację do pisania ficów :)&lt;br /&gt;Uprzedzam, że moja znajomość kanonu jest konieczna. &lt;br /&gt;Jestem w stanie napisać crack i pwp. Naprawdę. XD Ale Crack-PWP już nie... A także w Bleachu nie piszę paringów ze zmaterializowanym formą zanpakutō, typu Ichigo/Zangetsu, Kisuke/Benihime. (oprócz Chad/lewa ręka. To kanon. XD)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. &lt;span class=&apos;ljuser  ljuser-name_cynamonka&apos; lj:user=&apos;cynamonka&apos; style=&apos;white-space: nowrap;&apos;&gt;&lt;a href=&apos;http://cynamonka.livejournal.com/profile&apos;&gt;&lt;img src=&apos;http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif&apos; alt=&apos;[info]&apos; width=&apos;17&apos; height=&apos;17&apos; style=&apos;vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;&apos; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href=&apos;http://cynamonka.livejournal.com/&apos;&gt;&lt;b&gt;cynamonka&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; - fandom: Bleach - paring: IchiRuki&lt;br /&gt;2. &lt;span class=&apos;ljuser  ljuser-name_ori&apos; lj:user=&apos;ori&apos; style=&apos;white-space: nowrap;&apos;&gt;&lt;a href=&apos;http://ori.livejournal.com/profile&apos;&gt;&lt;img src=&apos;http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif&apos; alt=&apos;[info]&apos; width=&apos;17&apos; height=&apos;17&apos; style=&apos;vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;&apos; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href=&apos;http://ori.livejournal.com/&apos;&gt;&lt;b&gt;ori&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; - fandom: Bleach - temat: Isshin jako kapitan &lt;small&gt;(rumakujemy, skarbie! :D)&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;3. &lt;span class=&apos;ljuser  ljuser-name_merrik&apos; lj:user=&apos;merrik&apos; style=&apos;white-space: nowrap;&apos;&gt;&lt;a href=&apos;http://merrik.livejournal.com/profile&apos;&gt;&lt;img src=&apos;http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif&apos; alt=&apos;[info]&apos; width=&apos;17&apos; height=&apos;17&apos; style=&apos;vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;&apos; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href=&apos;http://merrik.livejournal.com/&apos;&gt;&lt;b&gt;merrik&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; - fandom: Bleach - temat: Byakuya, Renji i ich stosunki. Urahara jako element crackogenny. Furia, wkurw, chłód i cały ich arsenał.&lt;br /&gt;4. &lt;span class=&apos;ljuser  ljuser-name_syczek&apos; lj:user=&apos;syczek&apos; style=&apos;white-space: nowrap;&apos;&gt;&lt;a href=&apos;http://syczek.livejournal.com/profile&apos;&gt;&lt;img src=&apos;http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif&apos; alt=&apos;[info]&apos; width=&apos;17&apos; height=&apos;17&apos; style=&apos;vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;&apos; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href=&apos;http://syczek.livejournal.com/&apos;&gt;&lt;b&gt;syczek&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; - fandom: Muminki - postać: Mała Mi&lt;br /&gt;5. &lt;span class=&apos;ljuser  ljuser-name_red_fingers&apos; lj:user=&apos;red_fingers&apos; style=&apos;white-space: nowrap;&apos;&gt;&lt;a href=&apos;http://red-fingers.livejournal.com/profile&apos;&gt;&lt;img src=&apos;http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif&apos; alt=&apos;[info]&apos; width=&apos;17&apos; height=&apos;17&apos; style=&apos;vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;&apos; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href=&apos;http://red-fingers.livejournal.com/&apos;&gt;&lt;b&gt;red_fingers&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; - fandom: Twilight - o czym: pobyt Edwarda na Alasce? Chodzi mi głównie o Tanję i jej siostry. :D</description>
  <comments>http://puszczyk.livejournal.com/15203.html</comments>
  <category>request</category>
  <category>obrady komisji</category>
  <category>urahara</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>17</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://puszczyk.livejournal.com/15070.html</guid>
  <pubDate>Mon, 19 Jan 2009 18:53:46 GMT</pubDate>
  <title>Meme</title>
  <link>http://puszczyk.livejournal.com/15070.html</link>
  <description>Od Ori&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skomentuj, jeśli chcesz się dowiedzieć:&lt;br /&gt;1. Dlaczego Cię zafriendowałam.&lt;br /&gt;2. Z jakim fandomem/kolorem/piosenką, etc. najbardziej mi się kojarzysz.&lt;br /&gt;3. Jednej rzeczy, którą szczególnie w Tobie lubię.&lt;br /&gt;4. Jakie wspomnienie o Tobie najbardziej mi utkwiło w pamięci.&lt;br /&gt;5. O co zawsze chciałam Cię zapytać.&lt;br /&gt;6. Którą Twoją ikonkę najbardziej lubię.&lt;br /&gt;7. A na koniec zamieść to u siebie :)</description>
  <comments>http://puszczyk.livejournal.com/15070.html</comments>
  <category>meme</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>12</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://puszczyk.livejournal.com/14691.html</guid>
  <pubDate>Mon, 19 Jan 2009 15:46:42 GMT</pubDate>
  <title>Turn Back The Pendulum!</title>
  <link>http://puszczyk.livejournal.com/14691.html</link>
  <description>&lt;i&gt;ep.206    &lt;br /&gt;February 10, 2009&lt;br /&gt;&quot;The Past Chapter Begins! The Truth from 110 Years Ago&quot;&lt;br /&gt;&quot;Kako hen kaishi! 110 nen mae no shinjitsu&quot; (過去編開始！１１０年前の真実)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;       &lt;br /&gt;I&apos;m a happy person. ^^&lt;br /&gt;*nie może się doczekać*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;i chyba pierwszy raz w życiu nie miałabym nic przeciwko małym wstawkom fillerowym. W przypadku Bleacha wstawki - w przeciwieństwie do całych arc-ów - były całkiem całkiem. Im więcej Urahary, Yoruichi, Shinjiego i reszty bandy, tym lepiej. XD&lt;br /&gt;Byleby nie przesadzili z fantazją, albo to chociaż skonsultowali z Kubo... &lt;/small&gt;</description>
  <comments>http://puszczyk.livejournal.com/14691.html</comments>
  <category>bleach</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>7</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://puszczyk.livejournal.com/13709.html</guid>
  <pubDate>Wed, 31 Dec 2008 14:24:25 GMT</pubDate>
  <title>kolejny roczek</title>
  <link>http://puszczyk.livejournal.com/13709.html</link>
  <description>&lt;a href=&quot;http://pics.livejournal.com/puszczyk/pic/00002993/&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://pics.livejournal.com/puszczyk/pic/00002993/s320x240&quot; width=&quot;309&quot; height=&quot;240&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;</description>
  <comments>http://puszczyk.livejournal.com/13709.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>2</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://puszczyk.livejournal.com/13556.html</guid>
  <pubDate>Wed, 31 Dec 2008 11:52:20 GMT</pubDate>
  <title>Meme jest...</title>
  <link>http://puszczyk.livejournal.com/13556.html</link>
  <description>ukradniete od Ori i Merr&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Pusz jest...&lt;br /&gt;2. Pusz kojarzy mi się...&lt;br /&gt;3. Czasami Pusz...&lt;br /&gt;4. Jeśli miałabym spędzić dzień z Pusz, to byśmy...&lt;br /&gt;5. Jedna negatywna rzecz w Pusz to...&lt;br /&gt;6. Jedna pozytywna rzecz w Pusz to...&lt;br /&gt;7. Bez Pusz świat byłby...&lt;br /&gt;8. Pewnego dnia Pusz...&lt;br /&gt;9. Pusz kocha...&lt;br /&gt;10. Przeklej to na swój LJ, niech ludzie pokażą jak bardzo cię kochają/nie kochają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;:)</description>
  <comments>http://puszczyk.livejournal.com/13556.html</comments>
  <category>meme</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>10</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://puszczyk.livejournal.com/13072.html</guid>
  <pubDate>Mon, 29 Dec 2008 13:10:55 GMT</pubDate>
  <title>stay frosty</title>
  <link>http://puszczyk.livejournal.com/13072.html</link>
  <description>Prawie rok ciszy. trzeba to zmienić...&lt;br /&gt;Pisane dawno, ale jeszcze na adrenalinie. Odczucia własne po ochłonięciu, też się pojawią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na samym początku muszę powiedzieć, że nigdy, przenigdy bym nie pomyślała że zacznę oglądać serial wojenny (oprócz MASHa, ale to się nie liczy...), a już zwłaszcza opowiadający o wojnie w Iraku. PRZENIGDY.&lt;br /&gt;Ale stało się! &lt;br /&gt;I muszę przyznać - nie dość, że obejrzałam tę 7 odcinkową mini - serię o marines, to dwa dni spędziłam z nosem praktycznie przyklejonym do ekranu monitora. Kiedy musiałam odejść od komputera, czułam się, jak na głodzie narkotycznym. &lt;br /&gt;Dawno serial nie zrobił na mnie takiego wrażenia, i nie mówię tu o typowym fanorgaźmie rodzaju nowy!spn, bo fanserwisu tu nie uraczysz. To jest po prostu COŚ, pisane bezwstydnym capslockiem.&lt;br /&gt;Proszę państwa: Generation Kill.&lt;br /&gt;Tegoroczna produkcja HBO to nic innego, jak realistyczna, ukazana z mięsem opowieść o pierwszych dniach wojny w Iraku. Historia z punktu widzenia oddziału marines przedstawia ich codzienne zmagania zarówno z wrogiem, jak i z własnym dowództwem (!). Akcja rozwija się niespiesznie, ukazując codzienne trudności jakie napotykają żołnierze. Nie uraczymy tutaj hollywoodzkiej bajeczki z patetyczną przystawką i banałem w tle. Nie ma też nieustającej walki i strzelaniny jak to często widzimy na ekranach. Generation Kill bliżej do Paragrafu 22 Josefa Hallera, niż wzniosłych scen klepanych w innych obrazach wojennych made in USA. Absurd amerykańskiej piechoty morskiej (chociaż zapewne każdego wojska) możemy uraczyć już w pierwszym odcinku. Potem jest tylko lepiej... &lt;br /&gt;Najbardziej jednak rusza człowieka świadomość, że obraz ten powstał na podstawie książki, napisanej przez Evana Wrighta - dziennikarza Rolling Stones, który towarzyszył plutonowi przez 2 miesiące. Bohaterowie, wizja wojny i totalny rozgardiasz to nic innego, jak - pokazane bez upiększeń - fakty. Oczywiście w oprawie fabularnej, ale mimo wszystko...&lt;br /&gt;Świetnie zagrane postaci ukazują wachlarz osobowości (i osobliwości) jakie przewijają się przez elitarną grupę marines. Obraz ten bulwersuje, a niekiedy wręcz odrzuca. Ale jest żywy.&lt;br /&gt;Żołnierze ćpają, masturbują się (dużą popularnością cieszy się zdjęcie dziewczyny reportera), klną, wyzywają, świntuszą, lżą kompanów pochodzenia nieamerykańskiego, nagrywają filmy trupów leżących na poboczach (bo CNN zapłaci za to kupę szmalu), no i przede wszystkim marzą, by znaleźć się  w końcu w centrum akcji. Wytrenowani do  zabijania, nudzą się, gdy dowództwo odsuwa ich od głównych walk i tylko wypatrują okazji by sobie postrzelać.  Zwierzęce zachowanie niektórych marines szokuje.  Na szczęście są też normalne osobniki... Dwie postaci, które zdają się najbliższe normalności to porucznik Nathaniel Flick oraz Brad &apos;Iceman&apos; Colbert, który osobiście jest moją ukochaną postacią (i to wcale nie dlatego że gra go Alexander S. naprawdę!) Są oni przeciwwagą dla takich psycholi, jak chociażby Trombley. Są też oczywiście inni, nie będący takimi skrajnościami, lecz po prostu ludźmi z krwi i kości. Czasem trochę bardziej popapranymi, czasem trochę mniej - rzuconymi w sam środek cyklonu. &lt;br /&gt;o tym jest właśnie ten serial. Przez większość czasu jesteśmy  w samym centrum, gdzie panuje względna cisza, jednak w każdej chwili cyklon, może się przesunąć kawałek w bok i znajdujemy się już pośrodku niewyobrażalnej wichury. Chaotycznej, nieprzewidywalnej i absolutnie bezsensownej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://pics.livejournal.com/puszczyk/pic/00001sy0/&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://pics.livejournal.com/puszczyk/pic/00001sy0/s320x240&quot; width=&quot;186&quot; height=&quot;240&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i jeszcze coś na doczepkę:&lt;br /&gt;Coś co mnie uderzyło, to bezpośredniość w wypowiedzi. I nie, nie mówię o potoku przekleństw, czy rasistowskich tekstów. Mówię raczej o braku bezosobowego przeciwnika, jak to zazwyczaj jest pokazywane na ekranie. &apos;Namierz cel&apos;, &apos;Zlikwiduj wroga&apos;. To nie tutaj. Tutaj jest:&lt;br /&gt;&apos;Rozpierdolmy kilku irakijskich skurwysynów!&apos;&lt;br /&gt;A kiedy sierżant Sixta drze się przed całym batalionem wyprężonym na baczność: &apos;Zabij&apos; na trzy! Raz! Dwa! Trzy!&lt;br /&gt;Batalion jednym gromkim rykiem odpowiada:&lt;br /&gt;&apos;ZABIJ!&apos;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i cytaty:&lt;br /&gt;Nate Flick: Oto dziennikarz, który będzie z nami. Jest z &quot;Rolling Stone&quot;, więc delikatnie.&lt;br /&gt;Żołnierz: Rolling Stones?&lt;br /&gt;Christeson: Ja pierdolę dają nam jebanego miłośnika pokoju.&lt;br /&gt;Brad Colbert: Christeson, pokaż magazynowi Rolling Stone, gdzie ma srać.&lt;br /&gt;Żołnierz: Napiszesz, jacy to z nas zabójcy dzieci i gwałciciele? Opiszesz wszystkim czytelnikom &quot;Rolling Stone&quot;, jak to kurwa jest być na wojnie?&lt;br /&gt;Ray: Najzagorzalsi czytelnicy &quot;Rolling Stone&quot; tak naprawdę wiedzą tylko, jak to jest mieć chuja w dupie.&lt;br /&gt;Evans: Mogło być gorzej. Kiedyś pisałem dla &quot;Hustlera&quot;.&lt;br /&gt;Żołnierz: Pisałeś dla &quot;Hustlera&quot;?&lt;br /&gt;Ray:*podbiega* CO pisałeś do &quot;Hustlera&quot;?&lt;br /&gt;Evans: Recenzje pornosów, gorące listy, &quot;polowanie na pekate jeże&quot;&lt;br /&gt;Ray: Pisałeś &quot;polowania&quot;?!&lt;br /&gt;Żołnierz: *bierze od niego plecak* Proszę tędy, panie reporterze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Evans: Baterie AAA, tabaka Skoal i Copenhagen, chusteczki do podcierania, pringelsy w tubkach o różnych smakach i... pieluchy dla dorosłych. Zgodnie z zamówieniem. Dlaczego potrzebujecie mnie, żeby to zdobyć? &lt;br /&gt;Brad: Nieskończona mądrość tego kto prowadzi sklepy wojskowe (PX) sprawiła, że nie sprzedają tego w dużych ilościach wojskowym. Dla cywili jak ty, żadnych limitów nie ma. &lt;br /&gt;Evans: Dlaczego tak jest?&lt;br /&gt;Ray: Żebyśmy byli wkurzeni. Gdyby marines dostawali to czego potrzebują, bylibyśmy szczęśliwi i niegotowi na zabijanie ludzi. Widzisz oddziały marines są jak pitbull Ameryki. Biją nas, źle traktują, a raz na jakiś czas wypuszczają, byśmy kogoś zaatakowali.&lt;br /&gt;Evans: O co chodzi z tymi bateriami?&lt;br /&gt;Brad: Potrzebne są do naszych pec-dwa i N.V.G. - do widzenia w ciemności. Batalion nie wziął wystarczająco baterii, musimy je racjonować.&lt;br /&gt;Ray: Batalion nie wziął wystarczająco niczego, tak przy okazji. Nie mają nawet pierdolonych map.&lt;br /&gt;Brad: Armia idzie na wojnę, to biorą wszystko. Ale marines... musimy sobie załatwić.&lt;br /&gt;Ray: Nie ma map, nie ma baterii. Próbujemy sprowadzić to gówno pocztą, ale nic nigdy nie przychodzi. Ja pierdolę, Colbert próbował zamówić osłonę wieżyczki kurierem, już nie ważne, czy będzie na czas...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brad: Kamuflaż leśny? Zapomnieli, że najeżdżamy pierdolony pustynny kraj?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*cały batalion stoi w humvee i czeka*&lt;br /&gt;Trombley: sierżancie, daleko jeszcze?&lt;br /&gt;*po chwili*&lt;br /&gt;Trombley: Czemu, to kurwa, tak długo trwa. Czekamy już cztery cholerne godziny. &lt;br /&gt;Brad *do Evansa*: Wiedz, że nadal czekamy na batalionowego tłumacza.&lt;br /&gt;Evans: ...to znaczy, że najeżdżacie Irak z tylko jednym tłumaczem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tłumacz w oddali: Stary to totalnie do dupy!&lt;br /&gt;Żołnierz: Sir, nie możemy dłużej opóźniać.&lt;br /&gt;Tłumacz: Nie wierzą, że wyruszam bez mojego szajsu. Trawa pierwszej klasy! Najlepsza w zatoce!&lt;br /&gt;Żołnierz: To godne pożałowania, sir.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brad: *śpiewnie* Obudź się, Trombley. Przegapisz inwazję...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;edit:&lt;br /&gt;jeśli ktoś chce, to jestem w gotowości by nagrać i przesłać ;)&lt;/small&gt;</description>
  <comments>http://puszczyk.livejournal.com/13072.html</comments>
  <category>stay frosty</category>
  <category>generation kill</category>
  <category>irak</category>
  <category>brad colbert</category>
  <category>iceman</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>25</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://puszczyk.livejournal.com/12573.html</guid>
  <pubDate>Sat, 29 Dec 2007 00:25:37 GMT</pubDate>
  <title>40 drops, Bleach fanfic</title>
  <link>http://puszczyk.livejournal.com/12573.html</link>
  <description>Title: Cena&lt;br /&gt;Fandom: Bleach&lt;br /&gt;Paring: Urahara (pov), Yoruichi (wspomniana)&lt;br /&gt;Theme: 16. the biggest price&lt;br /&gt;Prompt: z Fikatonu Zimowego, którego nie pisałam&lt;br /&gt;&lt;i&gt;To create, something of equal value must be lost.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;(Aby coś stworzyć, musimy poświęcić coś innego o takiej samej wartości.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name=&quot;cutid1&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie tęsknił za Soul Society. Naprawdę. &lt;br /&gt;Nie brakowało mu ani zielonych łąk, po których, jako dzieciak, biegał razem z Yoruichi, ani gwaru Gotei 13. Tak szczerze to zawsze irytowało go zamieszanie, jakie panowało na korytarzach dywizji. Tutaj – na Ziemi – mógł zaszyć się na kilka godzin w laboratorium i nikt mu nie przerywał w pracy. Kisuke cenił sobie spokój i prywatność. Prywatność przede wszystkim. (A ta brzęcząca cisza zupełnie mu nie przeszkadzała.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie był też osobą która lubiła rozkazywać innym – pozycję dowódcy przyjął tylko dlatego, że go o to poproszono i dawała większe możliwości, wolność przy eksperymentach; zupełnie nie brakowało mu kapitańskiego białego haori. (I wcale nie dlatego nosił to czarne. Po prostu się przyzwyczaił.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyna rzecz – osoba – za którą by tak naprawdę tęsknił, uciekła razem z nim. &lt;br /&gt;Tutaj nie musieli się martwić o śledzące ich oczy i słowa szeptane za plecami. Dziedziczka jednego z Czterech Wielkich Rodów, Dowódczyni Oddziałów Specjalnych i Kapitan Dwunastej Dywizji Gotei 13. Ludzie zawsze zastanawiali się, co tak naprawdę ich łączy i nieustannie wypatrywali jakiegokolwiek znaku czy gestu, który by potwierdził lub obalił kolejną plotkę. Tutaj nie musieli się kryć, ani udawać –  nie musieli być szlachetnie urodzoną Shihouin-dono i poważanym Urahara-taicho; byli po prostu Yoruichi i Kisuke. Bez zbędnych tytułów; bez tajemnic. ( Bo przecież absolutnie nie sprawiało im to żadnej radości. Ciągłe zwodzenie i granie wszystkim na nosie...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie brakowało mu także tego specyficznego zapachu świeżej trawy, mokrej od rosy i deszczu, jaki unosił się na łąkach koło jego dywizji. Nie było to nic niezastąpionego.&lt;br /&gt;(I  wcale nie dlatego podczas pierwszych wiosennych opadów wychodził zawsze przed sklep – brodząc boso w mokrej trawie, smakując ciepłych deszczowych kropli i wdychając głęboko świeże, rześkie powietrze.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Urahara pogodził sie z losem. Wygnanie było ceną, jaką zapłacił za stworzenie Hogyoku.&lt;br /&gt;I nie tęsknił za tamtym życiem.&lt;br /&gt;Ani trochę.&lt;br /&gt;</description>
  <comments>http://puszczyk.livejournal.com/12573.html</comments>
  <category>fanfiction</category>
  <category>urahara</category>
  <category>fikaton</category>
  <category>40_drops</category>
  <category>yoruichi</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>0</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://puszczyk.livejournal.com/12447.html</guid>
  <pubDate>Sun, 09 Dec 2007 20:30:12 GMT</pubDate>
  <title>Arrrrrr...!</title>
  <link>http://puszczyk.livejournal.com/12447.html</link>
  <description>&lt;div style=&quot;position:relative; border-width:1px; border-color:332200; border-style: solid; background-color:c9b390; padding:0 10px; width:400px; text-align:center; font-family:serif; left:50%; margin:25px 0 25px -200px; color:332200;&quot;&gt;&lt;br /&gt;  &lt;div&gt;&lt;br /&gt;    My pirate name is:&lt;br /&gt;    &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;  &lt;div style=&quot;font-size:32px;&quot;&gt;&lt;br /&gt;    Mad Bess Kidd    &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;  &lt;img src=&quot;http://www.piratequiz.com/flag.gif&quot; style=&quot;top:5px; position:relative; display:block; width:100px; background-color:332200;&quot; /&gt;&lt;br /&gt;  &lt;div style=&quot;left:110px; top:-60px; width:290px; position:relative; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;    Every pirate is a little bit crazy. You, though, are more than just a little bit. Even though you&apos;re not always the traditional swaggering gallant, your steadiness and planning make you a fine, reliable pirate.    Arr!&lt;br /&gt;    &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;  &lt;a href=&quot;http://www.piratequiz.com/&quot;&gt;Get your own pirate name from piratequiz.com.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;part of the fidius.org network&lt;br /&gt;  &lt;/div&gt;</description>
  <comments>http://puszczyk.livejournal.com/12447.html</comments>
  <category>daily</category>
  <category>pirate</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>0</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://puszczyk.livejournal.com/12176.html</guid>
  <pubDate>Thu, 06 Dec 2007 21:00:53 GMT</pubDate>
  <title>Nowa pracownia, właściciel i trup</title>
  <link>http://puszczyk.livejournal.com/12176.html</link>
  <description>W pracowni stoi trup. A tak właściwie nie trup, tylko kościotrup. Ma na imię Grażka i jest kobietą. Przynajmniej tak twierdzi Marek znawca ludzkiej ( i nie tylko) anatomii jak to my artyści mamy w zwyczaju. &lt;br /&gt;Aktualnie nasza nowa towarzyszka stoi w kącie pokoju nakryta plastikowym workiem. Spod worka wystają tylko kościste kostki, czaszka u stóp i żuchwa leżąca na taborecie. Dolną część zasłoniliśmy kartonem i całość wygląda jak Ciało. Nie jestem pewna czy osiągnęliśmy zamierzony efekt, bo nie wiem co wolałby zobaczyć właściciel mieszkania (aka: wynajmowanej pracowni). Wyniesiony cichaczem z ASP szkielet ludzki czy Ciało-w-worku.&lt;br /&gt;Sama pracownia bardzo przyjemna zwłaszcza szkaradny sufit i obrzydliwe tapety, ale liczy się nastrój. :)</description>
  <comments>http://puszczyk.livejournal.com/12176.html</comments>
  <category>daily</category>
  <category>pracownia</category>
  <category>trup</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>1</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://puszczyk.livejournal.com/11837.html</guid>
  <pubDate>Fri, 16 Nov 2007 23:12:42 GMT</pubDate>
  <title>ernest</title>
  <link>http://puszczyk.livejournal.com/11837.html</link>
  <description>Ciężkie jest życie bez tabletu. Oj, ciężkie. Ale to mnie nie powstrzymuje XD&lt;br /&gt;Wymęczyłam dzisiaj Ernesta van Haage w Photoshopie. Jakieś 4 godzin pracy myszką XP &lt;br /&gt;Jestem całkiem zadowolona z tego jak mi wyszło :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://fc01.deviantart.com/fs24/f/2007/320/4/2/OUT_by_Puszon.jpg&quot;&gt; OUT!&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Jeszcze nigdy nie widziała go w takim stanie.&lt;br /&gt;Był blady jak upiór, cały się trząsł, a oczy świeciły mu dziwnym blaskiem.&lt;br /&gt;– Wyjść – wycedził przez zaciśnięte zęby. Głos drżał mu niebezpiecznie od powstrzymywanego gniewu.&lt;br /&gt;Dywizja spojrzała po sobie niepewnie. Jeden z niższych rangę oficerów wysunął się nieco do przodu.&lt;br /&gt;– Panie van Haage, nie sadzę by...&lt;br /&gt;– PRECZ!!! – wrzasnął Ernest, a cały oddział do zadań specjalnych, jak jeden mąż cofnął się się do tyłu. W trzy sekundy w sali nie było nikogo.&lt;br /&gt;A van Haage odwrócił się w jej stronę.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;nienapisane jeszcze &quot;Szmery i Szepty&quot;&lt;/small&gt;</description>
  <comments>http://puszczyk.livejournal.com/11837.html</comments>
  <category>ernest van haage</category>
  <category>fanart</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>3</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://puszczyk.livejournal.com/11616.html</guid>
  <pubDate>Wed, 31 Oct 2007 16:10:16 GMT</pubDate>
  <title>Żeby w kurniku nudno nie było</title>
  <link>http://puszczyk.livejournal.com/11616.html</link>
  <description>*notka niekonstruktywna*&lt;br /&gt;$%#@$ #$%#%$#%$ @# %$$#@ #@$%#$@@$@#@# !!!&lt;br /&gt;*/koniec notki*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Denerwuje mnie stosunek polskiego fandomu do drabbli. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze Primo skąd się wziął ten wysyp drabbli? To że tekst może być krótki nie oznacza, że prosty. Ba! ja bym nawet powiedziała, że jest to jedna z trudniejszych sztuk, bo taki drablik musi coś w sobie zawierać. Jakieś przesłanie, myśl przewodnią. Jak widzę debiutanta z drabblem, to już nawet mi się wyć nie chce. Takie posunięcie to zazwyczaj samobój kończący się tragicznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugie Primo to wszędobylska, nieprzewidywalna, niesamowita, absolutnie zaskakująca, wbijające w fotel pointa przy której nawet płaczące noworodki milkną. Jak jej nie ma to to nie jest drabble. &lt;i&gt;No bo przecież to nie drabble! Drabble tak nie wygląda, Towarzyszu! Drabble musi mieć pointę, Towarzyszu! Kiedy czytamy drabbla powinniśmy paść plackiem na pysk i wołać: łaaa! co za nieprzewidywalna pointa! nigdy bym się tego nie domyślił! jestem absolutnie zaskoczony!&lt;/i&gt; &lt;br /&gt;Czy naprawdę aby uznać drabbla za drabbla najpierw musimy dostać deską w mordę, aby tę deskę zobaczyć? Najwyraźniej tak, bo z tych wszystkich tekścików jakie czytałam ostatnio, te które nie miały mocno zaznaczonej pointy, niby muchy rozpaćkanej na środku kartki, budziły ogromne kontrowersje. Że to nie drabble. A co kurwa? Bakłażan!? Chędożona wiewiórka?!!&lt;br /&gt;&lt;small&gt;ludzie ja nie mogę...&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzecie Primo tyczy się poniekąd także pointy, ale takiej specjalnej. Tej z serii: Bohater Robi Co Innego Niż Wszyscy Myślą Że Robi. Już  mi się rzygać chcę,jak widzę tego rodzaju teksty. Są one tak nieprzewidywalne w swej nieprzewidywalności, że aż oczywiste.&lt;br /&gt;Przypominają mi mało śmieszny żart klauna, ten z tortem i bitą śmietaną. &lt;br /&gt;Gdzie się podziała subtelność, łagodność? Gdzie jest wyrafinowany humor. Może być nawet mocna struna, może. Ale nie po twarzy!!!&lt;br /&gt;To było dobre za pierwszym razem. Zabawne za drugim, trzecim, piątym. Ale siedemdziesiątym szóstym!?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czwarte Primo to głośne i bezproduktywne kłótnie na temat ile drabble powinien mieć słów. Równe sto? Dwieście? Obojętnie?&lt;br /&gt;A kogo obchodzi, do cholery, ile tekst ma słów, jeśli jest dobry! Jak jest równa setka to miło. Jak nie, to i tak miło. Tyle. &lt;br /&gt;Drabble to po prostu krótki utwór literacki, który ma sens. Przynajmniej dla mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piąte I Ostatnie Primo to taka moja refleksja. Że często nasz fandom ma w zwyczaju zapożyczać wiele od angielskiego, co nie zawsze jest takie świetne. A kiedy jest tam coś dobrego, to za cholerę nie przyjmujemy tego do wiadomości. Oni nie mają takich problemów. Dla nich drabble nie musi mieć nawet pointy! U nich to ładny krótki obrazek, przedstawiający jakąś sytuację. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I o co my się kłócimy...?</description>
  <comments>http://puszczyk.livejournal.com/11616.html</comments>
  <category>daily</category>
  <category>drabble</category>
  <category>kurnik</category>
  <category>fandom</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>3</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://puszczyk.livejournal.com/11342.html</guid>
  <pubDate>Mon, 29 Oct 2007 16:15:58 GMT</pubDate>
  <title>40 drops, Bleach fanfic</title>
  <link>http://puszczyk.livejournal.com/11342.html</link>
  <description>Title: A way to define&lt;br /&gt;Fandom: Bleach&lt;br /&gt;Paring: Urahara, Yoruichi&lt;br /&gt;Theme: 37.  rumors&lt;br /&gt;Words: drabble (równe 100! O_o)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name=&quot;cutid1&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Od kiedy pamiętał ludzie zawsze próbowali odgadnąć na czy polegał ich związek. Po Soul Society często krążyły plotki i domysły co tak naprawdę działo się za zamkniętymi drzwiami.&lt;br /&gt;Słyszał jak nazywano ich towarzyszami broni, partnerami w zbrodni, najlepszymi przyjaciółmi, kochankami.&lt;br /&gt;Urahara często zastanawiał się jaki miało to sens. Dziwiła go konieczność nadania imienia tej więzi i zdefiniowania jej. Oni nigdy na ten temat nie mówili i była to milcząca umowa, którą akceptowali oboje.&lt;br /&gt;Kisuke nie miał złudzeń. Tego co ich łączyło, nie dało się zawrzeć w jednym marnym słowie. &lt;br /&gt;Yoruichi po prostu była najważniejszą osobą w jego życiu.&lt;br /&gt;</description>
  <comments>http://puszczyk.livejournal.com/11342.html</comments>
  <category>urahara</category>
  <category>40_drops</category>
  <category>bleach</category>
  <category>yoruichi</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>4</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://puszczyk.livejournal.com/11024.html</guid>
  <pubDate>Sat, 27 Oct 2007 20:04:42 GMT</pubDate>
  <title>me?</title>
  <link>http://puszczyk.livejournal.com/11024.html</link>
  <description>&lt;table width=&quot;350&quot; align=&quot;center&quot; border=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; cellpadding=&quot;2&quot;&gt;&lt;tr&gt;&lt;td bgcolor=&quot;#EEEEEE&quot; align=&quot;center&quot;&gt;&lt;font face=&quot;Georgia, Times New Roman, Times, serif&quot; style=&quot;color:black; font-size: 14pt;&quot;&gt;&lt;b&gt;What Pusz Means&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td bgcolor=&quot;#FFFFFF&quot;&gt;&lt;center&gt;&lt;img src=&quot;http://images.blogthings.com/whatdoesyournamemeanquiz/name.gif&quot; height=&quot;100&quot; width=&quot;100&quot;&gt;&lt;/center&gt;&lt;font color=&quot;#000000&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;P is for Perfect&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U is for Unique&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;S is for Strong&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z is for Zappy&lt;/strong&gt;&lt;/font&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://www.blogthings.com/whatdoesyournamemeanquiz/&quot;&gt;What Does Your Name Mean?&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i zlepek informacji z moich wariacji nickowych (Puszczyk, Pusz, Puszek Okruszek)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Masz dusze artysty (muzyka, grafika itp.)&lt;br /&gt;Umiesz wyrażać swoją opinie, co czesto wprowadza Cię w tarapaty&lt;br /&gt;Jesteś osobą silną psychicznie, odporną na wpływy innych&lt;br /&gt;Nie zawsze mówisz innym prawdę&lt;br /&gt;Masz skłonność do załamania psychicznego&lt;br /&gt;Czujesz się nie spełniony w życiu - ciągle czegoś Ci brakuje&lt;br /&gt;Przepełnia Cie pycha&lt;br /&gt;Mając taki nick jesteś troche dziwny :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ostatnie mnie rozwaliło XD</description>
  <comments>http://puszczyk.livejournal.com/11024.html</comments>
  <category>daily</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>0</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://puszczyk.livejournal.com/10912.html</guid>
  <pubDate>Fri, 26 Oct 2007 11:39:43 GMT</pubDate>
  <title>40_drops table</title>
  <link>http://puszczyk.livejournal.com/10912.html</link>
  <description>&lt;table border=&quot;1&quot;&gt;
&lt;tr&gt;

&lt;td&gt;1. the way of be&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;&lt;a href=&quot;http://puszczyk.livejournal.com/8830.html&quot;&gt;2. gambler&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;3. will-o-the wisp&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;4. captain&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;5. shadow&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;6. end&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;7. relationship&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;8. i watch your back as you walk away&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;9. rain&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;10. begin&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;11. together&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;12. alone&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;13. winter&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;14. drunk&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;15. comfort&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;16. &lt;a href=&quot;http://puszczyk.livejournal.com/12573.html#cutid1&quot;&gt;the biggest price&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;   
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;17. genius&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;18. idyll&apos;s end&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;19. green&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;20. look over here&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;21. roof/top of the world&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;22. partners in crime&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;23. cup&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;24. not&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;25. bee&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;26. milk&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;27. others&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;28. doors&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;29. first time&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;30. &lt;a href=&quot;http://puszon.deviantart.com/art/The-missin-moment-77366502&quot;&gt;kiss&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;31. body language&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;32. oxygen&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;33. Soooo not funny!&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;34. choreography&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;35. &quot;Silly isn&apos;t it?&quot;&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;36. broken glass&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;37. &lt;a href=&quot;http://puszczyk.livejournal.com/11342.html&quot;&gt;rumors&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;38. Hide-and-Seek&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;39. never&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;40. edge of the world&lt;/td&gt;
&lt;tr&gt;&lt;/table&gt;</description>
  <comments>http://puszczyk.livejournal.com/10912.html</comments>
  <category>urahara kisuke</category>
  <category>40_drops</category>
  <category>40_drops table</category>
  <category>yoruichi</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>0</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://puszczyk.livejournal.com/10499.html</guid>
  <pubDate>Fri, 26 Oct 2007 11:21:31 GMT</pubDate>
  <title>40_drops - czyli bleach fandom prodżekt</title>
  <link>http://puszczyk.livejournal.com/10499.html</link>
  <description>Wymyśliłam sobie motywacje do pisania :)&lt;br /&gt;Nie żebym jakoś mocno potrzebowała kopa, po prostu mam taką ochotę. Już od dawna podobały mi się tak zwane &quot;tabelki&quot; (w &lt;a href=&quot;http://community.livejournal.com/30_kisses/&quot;&gt;30_kisses na przykład&lt;/a&gt;) tyle, że większość jest po angielsku i trzeba należeć do konkretnej community. &lt;br /&gt;Nie czuję się na siłach żeby pisać taką ilość po angielsku! *_*&lt;br /&gt;I do tego z ograniczeniem czasowym. &lt;br /&gt;Zrobiłam więc własną tabelkę, poskładaną z propozycji przyjaciół. W temacie zbytnio nie byli, ale pomysły na prompty podali i tak się ukształtował efekt końcowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doszłam też do wniosku, że nie muszą to być tylko teksty, ale i rysunki, albo teksty z rysunkami. Whatever! Byle coś robić. XD&lt;br /&gt;Fandom mało znany, ale nie mogłabym pisać o nikim innym. Czyli cały projekt związany jest z Uraharą Kisuke i Shihouin Yoruichi.&lt;br /&gt;Ow yeah! Bleach rule! &lt;br /&gt;Będzie zabawnie. XD</description>
  <comments>http://puszczyk.livejournal.com/10499.html</comments>
  <category>fanfiction</category>
  <category>40_drops</category>
  <category>fanart</category>
  <category>bleach</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>0</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://puszczyk.livejournal.com/10425.html</guid>
  <pubDate>Sun, 14 Oct 2007 22:17:11 GMT</pubDate>
  <title>daily</title>
  <link>http://puszczyk.livejournal.com/10425.html</link>
  <description>Heh. Fajnie jest czasem poprzeglądać stare, zakurzone tematy na forum. Czego to się człowiek sam o sobie nie dowie. Kurczę... chyba muszę znowu zacząć się udzielać, bo kurde zaprzestałam bo cośtam i tak już zostało.&lt;br /&gt;Trzeba to zmienić!&lt;br /&gt;&lt;i&gt;(i wciągnąć niejaką Domino W. niah niah niah ;) )&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i moja &quot;perełka&quot; którą znalazłam w temacie o wampirach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Białe zęby, długie kły&lt;br /&gt;Wyczuwają go zwierzęta&lt;br /&gt;Przyjdzie jako opar mgły&lt;br /&gt;Strzeżcie dzisiaj się dziewczęta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciemną nocą się przesuwa&lt;br /&gt;Za kapelusz niebo ma&lt;br /&gt;O tej porze nikt nie czuwa&lt;br /&gt;A On w swej wędrówce trwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;było się tym psycholem XD&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;aktualne wydarzenia:&lt;br /&gt;kocham Uraharę ^^&lt;/small&gt;</description>
  <comments>http://puszczyk.livejournal.com/10425.html</comments>
  <category>daily</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>1</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://puszczyk.livejournal.com/10143.html</guid>
  <pubDate>Sun, 14 Oct 2007 20:42:45 GMT</pubDate>
  <title>Fanfiction, harry potter</title>
  <link>http://puszczyk.livejournal.com/10143.html</link>
  <description>Dawno nie pisałam. Dawno się nie bawiłam słowem, ale kiedy mnie już wzięło to na dobre. Nigdy nie pisałam niczego w takim stylu i jest to pewnego rodzaju eksperyment językowy z mojej strony. Zobaczymy jak mi wyszedł. &lt;br /&gt;Oczywiście mogłabym tłumaczyć o co w samym tekście chodzi, ale doszłam do wniosku, że to bez sensu. Niech każdy interpretuje wedle woli. :)&lt;br /&gt;No a za Nich przepraszam. Kiedyś gdzieś powiedziałam że nie będzie squeli. Sądzę jednak że ten tekst zbyt się różni by nazwać go squelem. To jest po prostu inne ujęcie tematu XD&lt;br /&gt;&lt;small&gt; wiem... porypane rozumowanie XD&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name=&quot;cutid1&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;small&gt;czemu upadamy?&lt;/small&gt;&lt;/i&gt;, pyta głos&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piasek przesypuje się w klepsydrze.&lt;br /&gt;Lily wyłamuje sobie palce ze zdenerwowania i patrzy, patrzy na piasek, na każde ziarenko, na każdą drobinkę.&lt;br /&gt;Szum piasku jest gorszy od przesuwających się wskazówek zegara.&lt;br /&gt;Tykanie ma rytm. Hipnotyzuje.&lt;br /&gt;Jednostajny szum przywołuje do rzeczywistości. Nie pozwala zapomnieć, nie pozwala odetchnąć. Każe czekać.&lt;br /&gt;Lily czeka.&lt;br /&gt;Kuchnia jest ciemna, a ta ciemność oblepia ją całą. Wsiąka w jej umysł, zatruwa zmysły. Cienie rzucane na ścianę koło lodówki stają się realnymi wrogami. Realni wrogowie są już tylko cieniem, który nadal może wyciągnąć w jej stroną swą szponiastą dłoń, ale nie może jej posiąść. Nie może dosięgnąć. Tylko płomień świecy mógłby go wydłużyć.&lt;br /&gt;Dlatego Lily nie zapala świecy i w ciemności wyczekuje chrzęstu kamyków na podjeździe.&lt;br /&gt;To nie są te same kamyki, które leżały koło jej domu. Są ciemniejsze, lekko rudawe, jakby posypano je rdzą.&lt;br /&gt;To nie jest także ten sam chrzęst, na który tak wiele razy czekała. Jest głośniejszy, bardziej arogancki.&lt;br /&gt;Ona czeka, kładzie czoło o drewniany blat stołu i czuje jak sweter zsuwa się jej z ramion.&lt;br /&gt;Piasek szumi.&lt;br /&gt;Czas przesypuje się w jego oczach.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;small&gt;czemu upadamy?&lt;/small&gt;&lt;/i&gt;, pyta głos.&lt;br /&gt;Dwuletni chłopczyk zawinięty w bawełniany kocyk śpi na kanapie. Ciche miauknięcie oznacza, że śni o motylach żyjących na ścianie pokoju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciemność.&lt;br /&gt;Nadzieja.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;small&gt;Czemu upadamy?&lt;/small&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;I cisza.&lt;br /&gt;Cisza. Cisza. Cisza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dotyk ciepłej ręki na odkrytym ramieniu przywraca ją światu. Piasek już nie szumi a cisza mimo to brzęczy nieprzyjemnie.&lt;br /&gt;Lily odwraca głowę i widzi jego bladą twarz i zmartwione spojrzenie. Czuje jak wszystko z niej spływa i nie liczą się już ani cienie ani piasek. Podnosi rękę i dotyka jego czoła odgarniając czarny kosmyk włosów - wie że tak naprawdę nie są czarne, że mają ten sam kolor co prawdziwa ciemna czekolada, jak ta którą kiedyś James przywiózł z Pragi, czy jak poranna kawa którą On pija - potem przesuwa palcami w dół zahaczając koniuszkami o płatek ucha, a potem jeszcze niżej wzdłuż linii szczęki. On łapie ją za rękę i ucieka wzrokiem, bo tak jest łatwiej.&lt;br /&gt;– Przestań – szepcze i robi krok w tył. Ona podnosi się z krzesła i idzie za ruchem jego ciała.&lt;br /&gt;– Dlaczego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;small&gt;dlaczego upadamy?&lt;/small&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Przecież wiesz – Wie. Wie aż za dobrze. Wie to każdego dnia od samego początku i ta wiedza ciągnie ich w dół, poprzez piasek z klepsydry. Poprzez Saharę, Pustkowie, Samotnię.&lt;br /&gt;Lily wie dlaczego, ale ta wiedza straciła już na znaczeniu. Nie można napić się wspomnieniem. Ani nie można ogrzać się duchem.&lt;br /&gt;– Dlaczego, Syriuszu?&lt;br /&gt;On zaciska usta i nadal nie patrzy. Nie może patrzeć, a może nie chce. Jeden krok w tył.&lt;br /&gt;Ona podchodzi bliżej. Jeden krok do przodu&lt;br /&gt;Bawełniany sweter nadal leży na podłodze.&lt;br /&gt;Syriusz czuje pełznącą wzdłuż kręgosłupa rękę, kiedy schyla się po niego. Zimne palce przesuwające się po kręgach przyprawiają go o dreszcze i jednocześnie elektryzują.&lt;br /&gt;Czuje gorący oddech na szyi i mokry, ciepły język przesuwający się zaraz za uchem. Stara się odchylić głowę, odepchnąć ją lekko. A może wcale nie? Teraz nie wie już nic. Odwraca się, patrzy jej w oczy i tonie. Tonie w zieleni. Tonie w szerokiej gęstej trawie, takiej w jakiej się zapadasz by oglądać gwiazdy.&lt;br /&gt;Chce coś powiedzieć, ale ona kładzie mu palce na wargach i on czuje w ustach lekko słonawy smak jej skóry. Ona potrząsa głową, i nagle śmieje się krótko i gardłowo. Potem pochyla się i całuje go prosto w usta, jej język przesuwa się bezwstydnie po jego zębach, a on nie jest wstanie jej ani odepchnąć ani przygarnąć do siebie. Niepewność miesza się ze słodkim smakiem brzoskwini i świat zaczyna wirować i on już nie wie, czy to ona całuje jego czy on ją.&lt;br /&gt;Potem ona odsuwa się i opuszcza głowę tak, że kilka rudych kosmyków opada jej na oczy. Wciąż trzyma go za poły kurtki i on czuje zaraz obok ciepło jej ciała.&lt;br /&gt;– &lt;i&gt;Dlaczego upadamy?&lt;/i&gt; – pyta Syriusz. Ona czuje na policzku jego oddech.&lt;br /&gt;– Abyśmy mogli się podnieść – odpowiada.</description>
  <comments>http://puszczyk.livejournal.com/10143.html</comments>
  <category>fanfiction</category>
  <category>hp</category>
  <category>sirius</category>
  <category>sirius/lily</category>
  <category>lily</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>0</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://puszczyk.livejournal.com/9733.html</guid>
  <pubDate>Sun, 30 Sep 2007 12:40:57 GMT</pubDate>
  <title>m&apos;name?</title>
  <link>http://puszczyk.livejournal.com/9733.html</link>
  <description>&lt;center&gt;&lt;br /&gt;&lt;table width=&quot;380&quot; border=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; cellpadding=&quot;4&quot; style=&quot;border: 1px solid black; background: white;&quot;&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;img src=&quot;http://img.quizgalaxy.com/motto_title.jpg&quot; border=&quot;0&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr valign=&quot;middle&quot;&gt;&lt;td align=&quot;center&quot; style=&quot;font-weight: bold; font-size: 14pt; color: black;&quot;&gt;Puszczyk&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;img src=&quot;http://img.quizgalaxy.com/motto_motto.jpg&quot; border=&quot;0&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr valign=&quot;middle&quot;&gt;&lt;td align=&quot;center&quot; style=&quot;font-size: 12pt; font-weight: bold; color: black;&quot;&gt;&quot;Keep up the fight or lose the right&quot;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr height=&quot;15&quot;&gt;&lt;td&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td align=&quot;center&quot; style=&quot;background: black; color: white; font-size: 10pt;&quot;&gt;&lt;a style=&quot;text-decoration: none; color: white;&quot; href=&quot;http://www.quizgalaxy.com/quiz_193.html&quot;&gt;&apos;What is your personal life motto?&apos;&lt;/a&gt; at &lt;a style=&quot;text-decoration: none; color: white;&quot; href=&quot;http://www.quizgalaxy.com&quot;&gt;QuizGalaxy.com&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/table&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hell yeah!</description>
  <comments>http://puszczyk.livejournal.com/9733.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>1</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://puszczyk.livejournal.com/9597.html</guid>
  <pubDate>Mon, 24 Sep 2007 17:29:58 GMT</pubDate>
  <title>serialowo</title>
  <link>http://puszczyk.livejournal.com/9597.html</link>
  <description>Obejrzałam najnowszy odcinek Prison Breaka.&lt;br /&gt;WHOOOA DUDE! &lt;br /&gt;Pomimo naciąganej akcji - no bo ile można uciekać z więzienia, uciekać na wolności, być wolnym, a potem znowu uciekać z więzienia tyle że gorszego? - podoba mi się! Szkoda że zupełnie nie pamiętam co się działo z Sarą pod sam koniec II serii. Bo teraz w pierwszym momencie było takie: wtf! nie wiemy gdzie jest Sara?. Ogólnie chyba pozapominało się trochę wątków. XD&lt;br /&gt;I zaczynam lubić Mahone. &lt;br /&gt;Bellic jest straszny. Lincoln jest wolny. LJ na muszce. T-Bag na miejscu. A Michael w samym środku Sony. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z innych seriali czekam na:&lt;br /&gt;Supernatural - nowy sezon&lt;br /&gt;Heroes - nowy sezon&lt;br /&gt;Lost - nowy sezon&lt;br /&gt;Avatar: the last Airbander - nowy sezon&lt;br /&gt;Dexter - 2&lt;br /&gt;BattleStar Galactic - sezon 1, 2, 3 &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i jak ja mam zdać maturę? XD</description>
  <comments>http://puszczyk.livejournal.com/9597.html</comments>
  <category>serial</category>
  <category>prison break</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>2</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://puszczyk.livejournal.com/9414.html</guid>
  <pubDate>Thu, 13 Sep 2007 17:34:20 GMT</pubDate>
  <title>Rekomendacje</title>
  <link>http://puszczyk.livejournal.com/9414.html</link>
  <description>Rekomendacje. Wiem, lamerskie rozwiązania po miesiącu ciszy, ale mam zbyt wiele do napisania i to mnie tak zniechęca, że pewnie i tak nic nie napiszę XD  Kocham moją popapraną łopatologię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Witch Hunter Robin&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.therenewal.org/TBT_chapters/nonna.htm&quot;&gt;The Burning Time&lt;/a&gt; - Fanfic z tak rozbudowaną fabułą, żywymi postaciami, mitologią, akcją, romansem i och ach! Pozycja obowiązkowa dla każdego fana whr. Absolutnie rewelacyjne! &lt;br /&gt;Teraz... ja chę squela anime na podstawie tego ff!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Bleach&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.fanfiction.net/s/3285533/1/Running_Away&quot;&gt;Running_Away&lt;/a&gt;  -  Kisuke/Yoruichi. Jeden z lepszych ff jakie czytałam ze sceną erotyczną. A tak właściwie to składający się z samych dwóch scen erotycznych. Świetne zwłaszcza, że ma sens logiczny i podłoże z fabułą! XD&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.fanfiction.net/s/3398820/1/&quot;&gt;Naptime&lt;/a&gt; - Kolejny ff z Yoruichi i Kisuke w rolach głównych. Krótki, rozkoszny, fluffowaty. &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://community.livejournal.com/bleachness/24574.html#cutid1&quot;&gt;Him&lt;/a&gt; - ładnie pokazane relacje z punktu widzenia Soifon pomiędzy Uraharą a Yoruichi. &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.fanfiction.net/s/2507261/1/No_need_for_anger&quot;&gt;No need for anger&lt;/a&gt; - Gin/Rangiku. Wbijający w fotel. Światnie pokazane relacje między tą dwójką już po SS Arc. Angst, ale jaki!  &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.fanfiction.net/s/3420263/1/Ururu_Has_a_What&quot;&gt;Ururu Has a What&lt;/a&gt; - Crack. Totalny. Mainly Urahara&apos;s store. :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Harry Potter&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://pumpkin-fics.livejournal.com/7162.html#cutid1&quot;&gt;http://pumpkin-fics.livejournal.com/7162.html#cutid1&lt;/a&gt; - Sirius/Lily. Znowu jeden z lepszych, biorąc pod uwagę fakt, że w większości fanficków z tą parą; Sirius to idiota, który zdradza najlepszego kumpla, a Lily to zdzira. Tu tak nie jest! Ładne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;to be continued... &lt;/i&gt;</description>
  <comments>http://puszczyk.livejournal.com/9414.html</comments>
  <category>recomendations</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>0</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://puszczyk.livejournal.com/9051.html</guid>
  <pubDate>Wed, 04 Jul 2007 15:07:15 GMT</pubDate>
  <title>Fikaton Słonecznikowy</title>
  <link>http://puszczyk.livejournal.com/9051.html</link>
  <description>&lt;big&gt;Dzień Drugi&lt;/big&gt;&lt;br /&gt;Temat: Tamiza&lt;br /&gt;Fandom: hp&lt;br /&gt;Postacie: Syriusz, Remus&lt;br /&gt;Spoilery: brak XP&lt;br /&gt;Prompt: &lt;i&gt;Moim zdaniem seks to jedna z najpiękniejszych, najbardziej naturalnych, najzdrowszych rzeczy, jakie można kupić za pieniądze.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;— Tom Clancy&lt;br /&gt;pomysł: brak!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name=&quot;cutid1&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jego kroki odbijały się głuchym echem po pustej klatce schodowej pozostawiając za sobą złudne wrażenie nienaturalnej ciszy. Tak naprawdę wszystko było w porządku i to on był intruzem burzącym spokój pogrążonego we śnie domu. Raczył go o tym nawet poinformować szczur, który zaskoczony nocnym towarzystwem prawie przebiegł mu po butach. Syriusz wzdrygnął się wspinając jednocześnie na pierwsze piętro kamienicy. I tak nie potrafił pozbyć się wrażenia że jest obserwowany. Miał jeszcze tylko nadzieję, że ta stara wariatka spod dwójki nie nabierze właśnie ochoty na polowanie miotłą na byłych związkowców KGB. Czasem miał wrażenie, że ludzie są dziwni...&lt;br /&gt;Sięgnął do kieszeni - wyciągnął klucze i różdżkę - a następnie, starannie pozdejmował wszystkie założone na drzwi uroki. Pierwsze co zrobił kiedy przekroczył próg to wpieprzył się na otwarte drzwi od łazienki.&lt;br /&gt;- Na Merlina, Syriusz chcesz mnie przyprawić o zawał?&lt;br /&gt;- Naprawdę mam odpowiezieć? - spytał, rozcierając nos i kierując się w głąb mieszkania.&lt;br /&gt;Remus potarł ręką zaspane oczy stojąc w drzwiach swojej sypialni. Syriusz w tym czasie ściągnął z siebie czarną kurtkę, a kluczyki od swojego motoru rzucił na komodę zaimprowizowaną ze starego kufra, dwóch taboretów i firanki.&lt;br /&gt;- Zjesz kolację? - rzucił w przestrzeń.&lt;br /&gt;- Jest trzecia w nocy.&lt;br /&gt;- Spałeś?&lt;br /&gt;- Tak... Często to robię o tej porze. Jezu, Łapa gdzieś ty się szlajał? Wyglądasz jak bagno.&lt;br /&gt;- Pada - odparł lekko Syriusz. Podskakując na jednej nodze zdjął mokre skarpetki, zmiął je w kulkę i cisnął w kąt pokoju, gdzie uzbierała się już spora sterta ciuchów. Potem podszedł do lodówki i pociągnął spory łyk mleka. Remus spojrzał na niego krzywo.&lt;br /&gt;- Miałeś nie pić z kartonu.&lt;br /&gt;- Tere - fere.&lt;br /&gt;- Co się stało?&lt;br /&gt;- A co się miało stać?&lt;br /&gt;- Przestań proszę cię rżnąć głupa, bo nie musisz niczego udowadniać - odparł spokojnie Remus opierając się o framugę drzwi. Miał na sobie luźne spodnie od piżamy i bladoniebieską koszulę w prążki, która zdawała się być o kilka numerów za duża i wisiała na nim smętnie odsłaniając oliwkowy obojczyk. Włosy miał mocno poczochrane i - co tu dużo mówić - w tym momencie najbardziej przypominały Syriuszowi gniazdo. - Czemu wyglądasz jak wyglądasz?&lt;br /&gt;- Miałem małe randevuz z niejaką Marleną McKinnon.&lt;br /&gt;- I co, spięła cię kajdankami i wepchnęła do Tamizy?&lt;br /&gt;- Raczej do wanny...&lt;br /&gt;- Nie kończ! Nie chcę wiedzieć.&lt;br /&gt;- To po co pytasz?&lt;br /&gt;- Więc znowu szlajałeś się po obcych łóżkach?&lt;br /&gt;- Obce łóżka po których się szlajam podobno cię nie interesują, i już wcale nie są obce. Poza tym seks to jedna z najbardziej naturalnych, najzdrowszych rzeczy, jakie można kupić za pieniądze, więc się odpieprz.&lt;br /&gt;To go chyba zagięło, bo nie skomentował. Zresztą i tak wiedział, że Syriusz nie mówi poważnie. Przyglądał mu się w skupieniu przez dłuższą chwilę, a Syriusz miał wrażenie, jakby właśnie został przetaksowany przez rentgen. Wcale mu się to nie podobało.&lt;br /&gt;- A tak na serio. Co się stało?&lt;br /&gt;- Już mówiłem. Pada.&lt;br /&gt;- Kropi - sprostował Remus. Usiadł przy stole, na którym stała jeszcze niedopita z rana herbata i zabębnił palcami o blat. - Kropi - powtórzył - a ty wyglądasz jakbyś dopiero co wyszedł z jeziora, albo co najmniej naprawdę wylądował w Tamizie. Czy to czym jesteś cały umazany to jest może muł? - zapytał uprzejmie.&lt;br /&gt;- Odpieprz się - rzucił Syriusz, ale raczej bez przekonania. O dziwo Remus rzeczywiście się odpieprzył i nie naciskał. Siedział tak przez chwilę wystukując jakąś melodyjkę (chyba &quot;Devil&apos;s Right Hand&quot; Johnego Casha, ale Syriusz nie był pewny) i obserwując, jak przyjaciel robi sobie kanapkę.&lt;br /&gt;Potem podniósł się z krzesła.&lt;br /&gt;- Idę spać dalej. Jak będziesz wychodzić z łazienki, a zakładam, że będziesz, to zostaw ją proszę w takim stanie w jakim była.&lt;br /&gt;- Jasne.&lt;br /&gt;- Wiesz nie chciałbym jutro znaleźć w wannie wodorostów, mułu na posadzce i takie tam... jak będę chciał pojechać nad jezioro...&lt;br /&gt;- Ta, ta nie biadol...&lt;br /&gt;- Branoc.&lt;br /&gt;- Mhm.&lt;br /&gt;Kiedy drzwi się zamknęły Syriusz odetchnął z ulgą. No bo jak miał wytłumaczyć Remusowi, że naprawdę wylądował w Tamizie?&lt;br /&gt;</description>
  <comments>http://puszczyk.livejournal.com/9051.html</comments>
  <category>remus</category>
  <category>hp</category>
  <category>fikaton</category>
  <category>sirius</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>0</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://puszczyk.livejournal.com/8830.html</guid>
  <pubDate>Tue, 03 Jul 2007 21:56:34 GMT</pubDate>
  <title>Fikaton Słonecznikowy</title>
  <link>http://puszczyk.livejournal.com/8830.html</link>
  <description>&lt;big&gt;Dzień Pierwszy&lt;/big&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;Temat: Shogi (japońskie szachy)&lt;br /&gt;Prompt: &lt;i&gt;Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Fandom: Bleach&lt;br /&gt;Postacie: Urahara Kisuke, Aizen Sosuke, wspomniana Yoruichi&lt;br /&gt;Spoilery: UWAGA! Ten tekst to właściwie jeden wielki spoiler Soul Society Arc, więc jeśli ktoś na poważnie chce się za Bleacha zabrać, to niech czym prędzej wyłączy tę stronę! XP &lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;a także...&lt;br /&gt;druga pozycja w &lt;a href=&quot;http://puszczyk.livejournal.com/10912.html&quot;&gt;tabelce&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;2. gambler&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name=&quot;cutid1&quot;&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Oshō na h5. Walka rozpoczęta.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Urahara Kisuke od najwcześniejszych lat patrząc na planszę do shogi, widział coś więcej niż tylko porozstawiane na polach pionki. Nie potrafił dokładnie powiedzieć co, ale fascynowała go możliwość kierowania ich przeznaczeniem i decydowania o ich losie, a najbardziej uwielbiał sprawdzać siłę przeciwnika. Oceniać jego możliwości i przewidywać ruchy. Potrafił czerpać satysfakcję z gry nawet przy takim przeciwniku, jak Yoruichi, która zdecydowanie nie należała do osób cierpliwych i z większą ochotą tarzała się w trawie, niż przesuwała pionki. Zresztą do tarzania w trawie nie miał nic przeciwko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ginshō na b6&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Pierwszym godnym przeciwnikiem jakiego spotkał był Aizen Sōsuke, niezwykle utalentowany shinigami, który niedługo miał być mianowany na porucznika którejś z dywizji Gotei 13. Kisuke doskonale wiedział na której dywizji najbardziej mu zależało.&lt;br /&gt;Widział to w jego oczach. Inteligencję, spryt, swojego rodzaju przewrotność, pragnienie poznania niepoznanego. I niebywałą chęć dążenia do potęgi. Widział u niego ten błysk, którego wszyscy inni nie dostrzegali. Znał go aż za dobrze. Ale było tam coś jeszcze, czego nie potrafił rozgryść.&lt;br /&gt;Dlatego kiedy Sōtaichō Yamamoto zaproponował, aby został on jego fukutaichō - odmówił, odsuwając Aizena, jak najdalej od 12 Dywizji, Instytutu Wynalazków i swoich badań. I samego siebie. Jak się potem okazało, był to pierwszy decydujący ruch w tym starciu.&lt;br /&gt;Pionki ustawiły się na szachownicy.&lt;br /&gt;Gra się rozpoczęła, bynajmniej już nie na polu do shogi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Kyōsha zbija uhyō&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Pierwszym błędem jaki popełnił, było niedocenienie Aizena. Bo pomimo, że najpierw został przydzielony do 5 dywizji jako porucznik, a potem sam dostał nominację jako nowy taichō, cały czas patrzył mu na ręce i dokładnie obserwował postępy jego badań. Wtedy nie próbował go już zagadywać ani w jakikolwiek sposób przekonać do siebie, bo zazwyczaj otwarty i serdeczny dla wszystkich Urahara-taichō od początku trzymał go na dystans. Taki układ trwał ponad pięćdziesiąt lat. Pięćdziesiąt lat pozornego spokoju. Dlatego kiedy Aizen uderzył, Kisuke okazał się całkowicie nieprzygotowany do odparcia ataku. A przynajmniej nie w pełni.&lt;br /&gt;Kosztowało go to bardzo wysoką cenę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Keima wchodzi na planszę&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Kolejne stulecie spędził na oglądaniu gromadzących się burzowych chmur spod dachu swojego sklepu w duchowym sercu Karakury*. Sklep nie był głupim pomysłem, bo trzymał go blisko najnowszych wydarzeń z Soul Society i jednocześnie dawał jakieś zajęcie. Samo miejsce - Karakura - też okazało się ciekawe, jak i ludzie, którzy tam mieszkali. Już sam Kurosaki Ichigo był niezwykle interesującym materiałem. Potrzebował tylko dobrego formierza...&lt;br /&gt;Yoruichi nazwała go kiedyś manipulatorem i hazardzistą, który zamiast kart trzyma w ręku ludzkie życia. Obruszył się, ale nie przesadnie, bo tak naprawdę miała rację. Wszystko nabierało coraz większego tempa, wirując dookoła i porywając za sobą coraz większą ilość dusz.&lt;br /&gt;A jego ta gra wciągała coraz bardziej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Trzech kinshō tworzy roszadę, ōte!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Kiedy Yoruichi po powrocie z Soul Society dokładnie opowiedziała mu co się wydarzyło, że Aizen się ujawnił i zbiegł z dwoma innymi kapitanami, że mają Hōgyoku i że zbliża się wojna poczuł, że sporo rzeczy poszło nie tak. Bo przecież Hōgyoku miał zostać przechwycony i nigdy nie miał wpaść w ręce osoby pokroju Aizena. W ręce żadnej osoby, do licha!&lt;br /&gt;Jednak mimo wszystko, mimo wszystkich zawiłości, nadciągającej wojny i niepewności poczuł jednocześnie irracjonalną ulgę. Bo przecież do planszy wciąż potrzeba dwóch graczy, prawda?&lt;br /&gt;Końcowe przemówienie Aizena było, jak przekorne skinienie w jego stronę: I co teraz zrobisz, Urahara?&lt;br /&gt;Kiskue spojrzał na powoli wypływające z ciemności światła Karakury stojąc na dachu sklepu. Silniejszy wiatr zawiał z południa omalże nie strącając mu z głowy kapelusza. Przytrzymał go ręką i uśmiechną się szeroko.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Właśnie. I co teraz zrobi...?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;*Karakura jest wymyśloną częścią Tokyo w której znajduje duże skupisko ludzi posiadających wysoką energię duchową&lt;br /&gt;Sōtaichō - kapitan głównodowodzący&lt;br /&gt;taicho - kapitan&lt;br /&gt;fukutaicho - porucznik (bądz vice - kapitan)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ōte! - szach!&lt;br /&gt;ōshō - król&lt;br /&gt;ginshō - srebrny generał&lt;br /&gt;kinshō - złoty generał&lt;br /&gt;Kyosha - lanca&lt;br /&gt;uhyō - pion&lt;br /&gt;keima - skoczek&lt;/i&gt;</description>
  <comments>http://puszczyk.livejournal.com/8830.html</comments>
  <category>fanfiction</category>
  <category>urahara</category>
  <category>fikaton</category>
  <category>40_drops</category>
  <category>bleach</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>2</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://puszczyk.livejournal.com/8305.html</guid>
  <pubDate>Thu, 14 Jun 2007 16:59:16 GMT</pubDate>
  <title>daily</title>
  <link>http://puszczyk.livejournal.com/8305.html</link>
  <description>Nieco nostalgiczny humor z poprzedniej notki już mi przeszedł. Alleluja!&lt;br /&gt;Od soboty są wystawy na Gdańskim ASP z pracami studentów. Idę oglądać. (&lt;i&gt;prace, nie studentów&lt;/i&gt;)&lt;br /&gt;Prawdopodobnie wkroczę do sal z własnym dziełem, które męczyłam w pracowni przez przeszło 24. (olej na kartonie, jak to dumnie brzmi!) Mam wrażenie, że po takiej długiej zabawie z olejami trudno mi będzie znowu się przerzucić na akryl. Kuszą mnie akwarele, ale to wyższa szkoła jazdy. &lt;br /&gt;Jutro idę z maine ekipą (lol) na plażę. Procent posiadanego stroju = 0%&lt;br /&gt;Będzie źle.&lt;br /&gt;Wspominałam że żyję na zimnej herbie. Schudłam 3 kilo. Chyba zacznę robić brzuszki to może będzie nawet jakiś efekt co do sylwetki XP&lt;br /&gt;Ale to mi dobrze zrobiło, bo się teraz lepiej czuję. Mniej jem (brak rozepchanego żołądka Yey!), dokładnie przeżuwam jeden pieprzony kęs z 10 razy (powinno się z 26 -_-&apos;) i jest mi lżej. I jest lato. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkołę przemilczę. *milczy*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Agenda:&lt;br /&gt;1. rozpierdolić świat&lt;br /&gt;2. umyć zęby</description>
  <comments>http://puszczyk.livejournal.com/8305.html</comments>
  <category>daily</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>0</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://puszczyk.livejournal.com/8037.html</guid>
  <pubDate>Fri, 08 Jun 2007 20:55:43 GMT</pubDate>
  <link>http://puszczyk.livejournal.com/8037.html</link>
  <description>&lt;img src=&quot;http://img502.imageshack.us/img502/6210/betrayalbypuszonrr4.jpg&quot; /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do Trójmiasta przyjechał Bush. Mam go w dupie. Dzisiaj nawet nie wyściubiłam nosa zza drzwi mieszkania pomimo natarczywego bólu brzucha, braku tabletek przeciwbólowych i deficytu mleka.&lt;br /&gt;Żywię się zimną herbatą z miodem i cytryną pochłanianą dzbankami i muzyką z Gladiatora, która rozbrzmiewa na okrągło w moich czterech pokręconych ścianach. W domu pustki i mnie, całkowitej samotniczce i outsiderowi, zaczyna brakować brzmienia ludzkiego głosu. Mam wrażenie że stoję z boku patrząc jak życie płynie sobie nie zawracając sobie mną głowy. Moja samotnia stała się zbyt odosobniona. Czas wyjść do ludzi. &lt;br /&gt;Znowu czuję zapach wiśni i białej herbaty.&lt;br /&gt;I terpentyny. Ta ostatnio nie odstępuje mnie na krok. &lt;br /&gt;Chce mi się tworzyć. Chce mi się malować. Chce mi się pisać. Do głowy wracają obrazy z przed roku o Japonii, honorze, dumie. Przeznaczeniu, losie, miłości. Tylko fanfick? Aż fanfick.&lt;br /&gt;Postacie i obrazy przychodzą we śnie, a dookoła zielona trawa. &lt;br /&gt;Nie pozostaje nic jak zacząć przelewać obrazy na karty papieru. Czy tym razem dam radę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wolne zbliża się z niepokojącą a zarazem pożądaną prędkością. Fikaton na rozpoczęcie wakacji?</description>
  <comments>http://puszczyk.livejournal.com/8037.html</comments>
  <category>daily</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>3</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://puszczyk.livejournal.com/7628.html</guid>
  <pubDate>Tue, 24 Apr 2007 16:15:27 GMT</pubDate>
  <title>matura -tfu! - ustna</title>
  <link>http://puszczyk.livejournal.com/7628.html</link>
  <description>Zaczynam wpadać w panikę. Nadal nie mam tego cholernego tematu, a zaledwie zalążek pomysłu. Oczywiście chciałabym mówić o czymś co znam, jak własną kieszeń i jest tak właściwie piaskownicą, w której się bawię od dobrych kilku wiosen. Do tego temat-rzeka.&lt;br /&gt;Fanfiction.&lt;br /&gt;Tylko jak sformułować temat?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Fanfition jako przejaw medialnych fandomów i jego znaczenie w kulturze masowej&lt;/i&gt;?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dammit...</description>
  <comments>http://puszczyk.livejournal.com/7628.html</comments>
  <category>daily</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>4</lj:reply-count>
</item>
</channel>
</rss>
